Maminsynek - Natasza Socha

„Maminsynek” jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością Nataszy Sochy.

 

Powieść ta, jak wskazuje na to sam jej tytuł traktuje o toksycznej relacji Matki i Syna (Leandra). Życie tych dwojga przebiega wręcz sielankowo, czują się oni idealnie we własnym towarzystwie, lecz kiedy tylko w życiu Landara pojawia się jakakolwiek inna kobieta już na samym starcie w ostatecznym rozrachunku przegrywa z mamusią, która jest niepodzielnie panującą królową w życiu syna…

 

Po serii mniej lub bardziej przelotnych związków w życiu naszego bohatera pojawia się Amelia, dziewczyna pomimo wielu różnorakich zawirowań w tym specyficznym trójkącie stawia sobie niejako za cel znalezienie „sposobu na potencjalną teściową”.

 

Historia napisana z dużą dozą humoru, nie sposób jednak nie dostrzec, iż ukazuje ona bardzo trudny temat jakim niewątpliwie jest zaborcza miłość rodzicielska oraz brak umiejętności kierowania i brania odpowiedzialności za własne życie przez dorosłego mężczyznę, co z kolei z całą pewnością bardzo mocno rzutuje na jego relacje z potencjalnymi życiowymi partnerkami.

 

Autorka w sposób dojmująco szczery na przykładzie swoich bohaterów dokonuje głębokiej analizy psychologicznej człowieka na różnych płaszczyznach. Ukazuje również postawy ludzkie wynikające z bycia mocno uwikłanym w relacje międzyludzkie takie jak np. matka samotnie wychowująca dziecko, chłopiec wychowujący się bez ojca, kobieta ślepo wręcz podążająca za swoimi pragnieniami (co wg mojej prywatnej opinii nie zawsze jest słuszne…)

 

Powieść czyta się dobrze, choć u wielu może ona wywołać uśmiech przez łzy, ponieważ w wielu przypadkach tak jak pani Natasza opisała to w swojej książce wygląda życie par/małżeństw i jeśli się temu przyjrzeć to nie ma w tym stanie rzeczy nic zabawnego… niestety…

 

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu FILIA.

* https://www.facebook.com/KsiazkowoLC *