Prowincja pełna szeptów

Prowincja pełna szeptów - Katarzyna Enerlich Na wstępie pragnę podziękować Wydawnictwu MG za udostępnienie egzemplarza do recenzji. Przed nami już szósta odsłona losów Ludmiły. Tym razem na kobietę spada ogromny cios – w katastrofie lotniczej gnie jej świeżo poślubiony mąż Wojtek, który właśnie wracał do domu z wyprawy naukowej prowadzonej przez długie miesiące na dalekiej Syberii. Świat naszej bohaterki w ułamku sekundy legnie w gruzach… Początkowo wypiera ona ten traumatyczny fakt ze swojej świadomości… Stopniowo jednak zaczyna popadać w coraz większą melancholię, a w konsekwencji depresję, nie ma nawet sił, by zajmować się kilkuletnią córeczką Zosią, która coraz więcej czasu spędza ze swoim ojcem Martinem. Przyjaciele mimo, iż ze wszystkich sił starają się pomóc Ludmile są zupełnie bezsilni, a mimo to nie ustają w swoich wysiłkach. Ich nieustępliwość, a w szczególności Broni, którą znamy z poprzedniej części przynosi w końcu oczekiwane efekt. Ludmiła nawiązuje bliższą więź ze swoim teściem Januszem, który decyduje się zamieszkać razem z nią i małą Zosią, która znów jest pod stałą opieką Mamy. Kobieta stara się zmierzyć ze zupełnie nową i niezwykle trudną dla niej sytuacja jaką jest wdowieństwo… Pewnego dnia zupełnie niespodziewanie otrzymuje wiadomość od mężczyzny, który prosi o kontakt w sprawie zlecenia, które rzekomo otrzymał. Ludmiła nie ma pojęcia o co może chodzić, a dodatkowo nadal nie jest w najlepszej formie więc bagatelizuje cała sprawę… Jednak Zygmunt Kernel, który nie otrzymuje żadnej odpowiedzi ze strony naszej bohaterki któregoś dnia pojawia się w jej domu i nie wiedząc o śmierci zleceniodawcy pyta o niego… Gdy dowiaduje się co się wydarzyło wyłuszcza zaskoczonej kobiecie o co chodzi - okazuje się, iż mąż zostawił jej swego rodzaju prezent zza grobu, opłacił budowę podjazdu mającego ułatwić dojazd do domu. Ludmiła początkowo jest tak zaskoczona, że buntuje się przeciw zmienianiu czegokolwiek w jej otoczeniu z czasem jednak godzi się na budowę, która prawdę powiedziawszy jest początkiem godzenia się z nowym życiem oraz sporych w nim zmian, ale o tym przekonajcie się sami czytając „Prowincję pełną szeptów”. Jest to opowieść o zmaganiach w przeżywaniu żałoby po utracie bliskiej osoby, ale także o odradzaniu się niczym przysłowiowy Feniks z popiołów… O godzeniu się z życiem i samym sobą, o sile przyjaźni oraz ogromnej wartości międzyludzkiego wsparcia… Autorka nie zaniechała również jak ma to w zwyczaju wplecenia w swą opowieść wątków związanych z historią mazurskiej ziemi oraz tamtejszymi zwyczajami i legendami. Nie zabrakło także przelanych na karty powieści zapachów i smaków przygotowywanego w domowej kuchni jedzenia. Choć wakacje już za nami to śmiało możecie je sobie przedłużyć zaglądając po raz kolejny na tytułową „Prowincję…”, która tym razem coś do Was szepnie… * https://www.facebook.com/KsiazkowoLC *