Książkowo czyta

O książkach, które przeczytałam. Serdecznie zapraszam do zaglądania i dzielenia się w komentarzach własnymi wrażeniami/spostrzeżeniami... Można mnie znaleźć również tutaj: http://lubimyczytac.pl/polka/159993/przeczytane/szczegoly https://plus.google.com/u/0/114041215100294493463/posts

Przebiegum Życiae - Piotr Czerwiński

Książka autorstwa Piotra Czerwińskiego pojawiła się w mojej domowej biblioteczce już dosyć dawno temu. Stało się tak za sprawą jej intrygującego, jak wtedy sądziłam, opisu oraz przystępnej ceny.

Bohaterem książki jest Gustaw, polak w średnim wieku, który nagle traci pracę, a zaraz potem rodzinę. Aby odbić się od finansowego dna, a zarazem zmienić otoczenie mężczyzna postanawia wyjechać na jakiś czas do Dublina i tam podjąć próbę poukładania sobie życia od nowa. Chociaż jest on pełen optymizmu, co do pozytywnego obrotu wszystkich spraw to niestety wszystkie jego starania spełzają na niczym…

Z całą pewnością nieszablonowe jest opieranie tej opowieści na dużej ilości odniesień do „Małego Księcia” Antoine de Saint-Exupéry’ego. Co dokładnie mam na myśli dowiecie się czytając „Przebiegum życiae”.

Postacie ukazane w tej książce nakreślone zostały niezwykle wyraziście i z całym wachlarzem różnorodności, jaką sobą prezentują.

Perypetie Gustawa oraz jego kompana Konrada, z którym w toku lektury się on zaprzyjaźnia niezbicie świadczą o tym, iż książka ta w gruncie rzeczy stanowi przejmująco smutny obraz życia na emigracji z dosyć dokładnym opisem i analizą tego, jak jesteśmy traktowani przez inne nacje. Autor ukazał, jak to, co początkowo miało być przepustką do lepszego życia stopniowo staje się początkiem autodestrukcji bohatera.

Powieść według mnie jest bardzo na czasie i sama jej tematyka jest interesująca, otwiera oczy na wiele różnych kwestii związanych z emigracją oraz jej mitem krainy szczęśliwości i dostatku. Niemniej jednak styl, w jakim została napisana ta pozycja mnie osobiście bardzo zmęczył, a ilość angielskich lub pseudo angielskich wtrąceń, jaka znajduje się w tej książce, a która według autora miała chyba wywoływać humorystyczne wrażenie, jak dla mnie sprawiła, że powieść czytało się bardzo wolno, ciężko i z narastającą irytacją.

Zaznaczyć jednak należy, iż niniejsza publikacja nie traktuje tylko i wyłącznie o trudach życia na obczyźnie. Jest to również opowieść o przyjaźni, niegasnącej wierze w spełnienie marzeń wbrew wszystkim napotykanym przeciwnościom oraz o tym, że prawdziwy dom jest tam, gdzie przebywa nasze serce, choć niekoniecznie także ciało…

W związku z tym, iż nie jestem w stanie jej jednoznacznie ocenić, a jak już zapewne wiecie nie lubię narzucać innym własnego odbioru, bo przecież ilu czytelników, tyle odczuć i spostrzeżeń po lekturze, to wyrobienie sobie własnego zdania na temat niniejszej powieści pozostawiam każdej i każdemu z Was.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/05/w-krainie-namiastek-szczescia-i-wolnosci.html

Tak dobrze, że aż źle - Jolanta Kwiatkowska

Mimo, iż autorka ma w swoim dorobku kilka powieści, a na półkach mojej domowej biblioteczki od jakiegoś czasu znajduje się pewna część z nich, to książka „Tak dobrze, że aż źle” jest pierwszą tej autorki, z jaką się zapoznałam.

Główną bohaterka, a zarazem narratorką powieści jest Ola, jest ona typową współczesną kobietą. Ma dobrą pracę, własne mieszkanie i ogólnie rzecz biorąc jest osobą niezależną pod każdym względem.

Gdy spojrzenie na PESEL dobitnie wskazuje nadchodzące nieuchronnie 30-ste urodziny nasza bohaterka decyduje się na dokonanie w swym życiu pewnych zmian, pierwszą z nich jest zmiana nazewnictwa z popularnej dziś singielki na dawniejsze określenie bycia niezamężną, czyli starą pannę. Oprócz tego Ola wraz z paczką przyjaciół korzystając z kalendarza świąt nietypowych postanawia świętować, jeśli nie każdy dzień roku to przynajmniej znaczną większość z nich.

„Tak dobrze, że aż źle” jest pamiętnikarskim zapisem obchodzenia na różne sposoby świąt i okazji wszelakich. W toku lektury obserwujemy jak nasza bohaterka stopniowo odkrywa, kto i co tak naprawdę jest dla niej w życiu najważniejsze, a co było tylko pozorem i różnorakimi próbami wyrwania się ze szponów samotności.

Jest to książka o odkrywaniu siebie oraz sile prawdziwej przyjaźni, która trwa pomimo upływającego czasu i niezwykle zmiennych kolei losu. Autorka na przykładzie przyjaciół Oli ukazała ogromną różnorodność międzyludzką zarysowując sylwetki poszczególnych bohaterów, a także potrzebę tolerancji dla odmienności zwłaszcza, jeśli owa odmienność w gruncie rzeczy nikomu nie czyni krzywdy.

Powieść należy do gatunku tych lekkich, łatwych i przyjemnych, a czyta się ją bardzo szybko. Przystępny ton, w jakim książka została napisana nie wyklucza istotnych kwestii, które zostały w niej poruszone, bo przecież bardzo trudno jest żyć bez poczucia akceptacji, przyjaźni i miłości, których szczerość jest istotą ludzkiego życia.

Jeśli więc macie ochotę spędzić razem z Olą i pozostałymi bohaterami wiele nietypowych dni w roku, a przy tej okazji dowiedzieć się jak potoczą się losy ich wszystkich to zapraszam do lektury „Tak dobrze, że aż źle”.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *
http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/05/takie-olki-na-sa-takze-wsrod-nas.html

Cien burzowych chmur. Spacer Aleja Roz. Tom 1 - Edyta Świętek

Edyta Świętek ma już w swoim literackim dorobku kilkanaście powieści. Najnowszą z nich jest „Cień burzowych chmur”, książka ta jest jednocześnie pierwszą odsłoną przewidzianego na kilka tomów cyklu Spacer Aleją Róż.

W niniejszej powieści poznajemy losy rodziny Szymczaków zamieszkujących w jednej z niewielkich, małopolskich wiosek o nazwie Pawlice. Familia ta od lat zajmuje się gospodarowaniem, a że wszystko bardzo dobrze prosperuje i przynosi spore zyski to równocześnie budzi zawiść ze strony mniej zamożnych mieszkańców osady.

Głową rodziny jest od śmierci ojca najstarszy z rodzeństwa Bronek i to właśnie on zawiaduje całym gospodarstwem, dbając przy tym o podupadającą na zdrowiu matkę i pozostałe rodzeństwo – trzy siostry i dwóch braci.

Niestety sytuacja rodziny komplikuje się coraz bardziej, gdy władza ludowa postanawia dokonać komasacji gruntów, powstają spółdzielnie rolnicze, gdzie wszystkie zawłaszczone grunty stają się wspólne. Na skutek takowej polityki władz oraz pewnego zatargu z kierownikiem kołchozu Bartkiem Marczykiem rodzina Szymczaków traci prawie całą swoją ziemię na rzecz wspólnoty.

W efekcie takiego obrotu spraw Bronek zmuszony jest wyjechać z rodzinnych Pawlic i szukać zatrudnienia przy budowie Nowej Huty. Autorka w sposób bardzo plastyczny przybliża nam powstawanie tej części Krakowa oraz codzienne pełne kontrastów, absurdów i wyzysku życie tamtejszych mieszkańców. W przeważającej części są to przymusowo przebranżowieni chłoporobotnicy.

Z jednej strony śledzimy prężny rozwój wszelkiego rodzaju infrastruktury, gdzie w blasku fleszy bite są przez przodowników pracy kolejne rekordy wydajności. Z drugiej natomiast zwłaszcza wieczorową i nocną porą obserwujemy życie mieszkańców skupiska robotniczych baraków zwanych potocznie Meksykiem, gdzie kradzieże, bójki i różnego typu ekscesy są wręcz normą.

Bronek ciągle tęskni za rodziną i wiejskim, sielankowym życiem. Większość czasu przeznacza na pracę i raczej nie brata się zbytnio ze współpracownikami. Pewnego wieczoru wracając z pracy pada ofiarą napaści, gdy ratuje z opresji młodą kobietę. Gdy mężczyzna odzyskuje świadomość w szpitalu okazuje się, iż jest on wybawcą pięknej pielęgniarki o wdzięcznym imieniu Bogumiła, między dwojgiem bohaterów zaczyna rodzić się gorące uczucie, które napotka na swojej drodze wiele burz, ale o tym dowiecie się z książki.

Tymczasem w Pawlicach Bartłomiej Marczyk poczyna sobie coraz śmielej z dwiema zatrudnionymi do najpodlejszych prac w podlegającym mu kołchozie siostrami Szymczak, ośmiela się dokonać gwałtu na najmłodszej z nich Julii. W wyniku tego pohańbienia dziewczyna zachodzi w ciążę, a gdy staje się to widoczne współmieszkańcy coraz bardziej nie dają jej żyć.

Jedynym wyjściem staje się wyjazd Julki do Nowej Huty, gdzie Bronek już się nieco zagospodarował i ma niewielkie, lecz własne lokum. Dzięki temu młoda kobieta ma szansę na drugi życiowy start w nowo powstającym mieście.

Jeśli zachęciłam Was do bliższego zapoznania się z perypetiami Szymczaków, których burzliwe koleje losu trzymają czytelnika w napięciu od pierwszej do ostatniej strony to koniecznie sięgnijcie po „Cień burzowych chmur”. Tym bardziej, że zawarte w powieści wątki obyczajowe bardzo zręcznie osadzone zostały przez autorkę na tle wydarzeń historycznych i przemian społeczno-politycznych, jakie rzeczywiście miały miejsce.

Postacie nakreślone przez pisarkę, chociaż częściowo fikcyjne są bardzo wyraziste w swoich radościach i smutkach, targających nimi obawach i problemach, z którymi muszą się zmierzyć, a także w poczuciu osamotnienia i poszukiwaniu miłości, które również stają się ich udziałem.

Nie pozostaje mi zatem nic innego jak jeszcze raz gorąco zaprosić Was do lektury tej niesamowicie wciągającej, wielowątkowej i wielopłaszczyznowej opowieści o życiu ludzi w czasach wczesnego PRL-u oraz ich niegasnącej nadziei na nowy porządek i płynącej z niej wiary w lepsze jutro.

Osobiście nie mogę się już doczekać drugiego tomu, którego tytuł brzmiał będzie „Łąki kwitnące purpurą”, jego premiera przewidziana jest natomiast na 23 maja!

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *
http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/05/zawsze-jest-jakies-jutro-na-ktore-warto.html

Zdecydowanie nietypowy - Nora Raleigh Baskin

Jak już wspominałam w jednej z moich poprzednich recenzji tematyka autyzmu aktualnie jest jedną z coraz częściej poruszanych, a świadomość społeczna dotycząca tego zagadnienia powoli staje się coraz większa.

Książka „Zdecydowanie nietypowy” autorstwa Nory Raleigh Baskin, o której chcę dzisiaj napisać parę słów również dotyczy tego zagadnienia, gdyż jej głównym bohaterem, a jednocześnie narratorem jest borykający się z zaburzeniami wynikającymi z autyzmu 12-letni Jason Black, niemniej jednak jej całościowy wydźwięk jest według mnie odrobinę inny niż ma to zazwyczaj miejsce, kiedy poruszona zostaje kwestia ASD (Autism Spectrum Disorder).

Zapewne chcielibyście dowiedzieć się, z czego takowe wrażenie wynika, otóż Jason uchyla nam drzwi do swojego świata w taki sposób jakby to on przyglądał się osobom zdrowym tzw. neurotypowym. Swoje różnorakie spostrzeżenia na nasz temat chłopiec przekłada na w pełni jasny dla każdego czytelnika przekaz, który uświadamia nam, czego i dlaczego Jason nie lubi, co go drażni, wyprowadza z równowagi i wywołuje u niego różne niezrozumiałe dla przeciętnego człowieka zachowania i reakcje.

Odskocznią, a zarazem miejscem, w którym nasz bohater czuje się spełniony i bezpieczny jest StoryBoard platforma internetowa, na której młodzi amatorzy pisania mogą tworzyć opowiadania fan fiction. Na tym właśnie portalu Jason nawiązuje korespondencję z osobą o zagadkowym nicku Feniks z popiołów. Podczas wymiany wiadomości okazuje się, iż Feniks jest dziewczyną… Mimo, iż znajomość jest jedynie wirtualna nastolatek z biegiem czasu zaczyna traktować Feniksa, jako swoją dziewczynę chociaż nie zna nawet jej imienia. Relacja ta może ulec zasadniczej zmianie, gdyż rodzice Jasona postanawiają zabrać go na zlot fanów StoryBoardu w Teksasie, będzie tam również Feniks…

Czy dojdzie do spotkania, a jeśli tak to jak się ono potoczy? Tego dowiecie się z książki.

Jason pisze także o tym, iż dużą podporą jest dla niego jego młodszy brat Jeremy. Młodszy chłopiec jak pisze narrator – szanuje go, rozumie i nie zadaje pytań - dzięki temu mamy możliwość zobaczyć jak bardzo ważna jest dla Jasona akceptacja ze strony otoczenia pomimo tego, iż z racji swojej odmienności ma spore trudności z okazywaniem uczuć i niezbyt dobrze odnajduje się w grupie.

„Zdecydowanie nietypowy” to publikacja, która przybliża nam świat osób autystycznych widziany tutaj oczyma nastolatka, który mówi o tym, jak odbiera otaczającą, go rzeczywistość. Czytelnik jest świadkiem podejmowanych przez chłopca prób radzenia sobie z emocjami oraz nadmiarem bodźców, z jakimi ciągle się styka.

Jest to opowieść o wysiłku odnajdywania się w „obcym” i niekiedy przytłaczającym świecie, o potrzebie przyjaźni, jaką każdy w sobie nosi oraz o tym, jak istotne i pomocne w życiu bywa nasze hobby, dzięki któremu możemy poczuć się bardziej wartościowi, gdy jesteśmy w czymś dobrzy, a w dodatku sprawia nam to ogromną frajdę.

Jeśli interesuje Was tematyka związana z zaburzeniami spektrum autyzmu to śmiało może przeczytać także książkę „Zdecydowanie nietypowy”.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *
https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/05/niektore-formy-bycia-cichym.html

Chwila na miłość - Joanna Stovrag

Pierwsze wydanie niniejszej książki ukazało się w roku 2007 nakładem Oficyny Wydawniczej Branta. Ze względu na to, iż wydawnictwo to zakończyło swoją działalność, autorka podjęła starania o to, aby ta autobiograficzna skądinąd historia została ponownie wydana pod szyldem innego wydawnictwa.

Efekt owych starań ukazał się pod szyldem Wydawnictwa Replika 14.02.2017, z czego jestem ogromne zadowolona, gdyż miałam możliwość zapoznać się z pierwszym wydaniem „Chwili na miłość” (tytuł pierwszego wydania brzmiał: „Jeszcze żyję... Historia prawdziwa”) i uważam, że pozycja ta powinna trafić do jak największej liczby potencjalnych odbiorców, a dzięki Replice jest na to szansa.

Gdy Joanna otrzymuje stypendium, które wiąże się z wyjazdem do Sarajewa jest równie przejęta perspektywą wyjazdu z kraju i opuszczenia rodzinnego domu, co podekscytowana tymże faktem. Nie przypuszcza jednak, że ten wyjazd na zawsze odmieni jej życie…

Książka ta jak już wyżej wspominałam jest autobiograficznym zapisem przeżyć autorki, jej męża oraz przyjaciół. Opowieść snuta początkowo w urzekającym otoczeniu Bałkanów ukazuje beztroskie, studenckie życie w Sarajewie. Młodzi ludzie mają głowy pełne planów na przyszłość oraz marzeń do spełnienia. Nawiązują się przyjaźnie i rodzą uczucia. Niestety edukację i spokojne życie przerwała wojna domowa, która wybuchła w Bośni i Hercegowinie w 1992 roku.

Nieco przekornie nie będę szczegółowo opisywać Wam wydarzeń zawartych w niniejszej książce, ponieważ uważam, że każdy powinien ją po prostu przeczytać i sam przeżyć tę gigantyczną dawkę emocji i wzruszeń, którą nie sposób opisać słowami.

Nakreślę jedynie, iż jest to opowieść o sile prawdziwego uczucia, niegasnącego wbrew niewyobrażalnym wręcz przeciwnościom, gdy każda chwila decydować może o życiu lub śmierci. O nadziei pomimo niezwykle trudnych realiów, o harcie ludzkiego ducha i niezgłębionych pokładach determinacji, jakie drzemią w człowieku.

W „Chwili na miłość” trudy, okrucieństwa i cały bezsens wojny, która niszczy wszystko dookoła zderzają się z miłością, która wbrew wszystkiemu i bez względu na wszystko odbudowuje człowieka na nowo. Czyni to pomimo wszystkich traum i spustoszeń zarówno tych wokół człowieka, jak i w nim samym, jakie poczyniła wojna.

Jest to opowieść o ludzkim życiu w obliczu wojennej zawieruchy, w której bohaterowie próbują tworzyć chociażby najmniejszą namiastkę normalności w trwającym wokół nich horrorze, kiedy tracą wszystko, co znali i kochali, a na ich oczach giną niewinni ludzie, często bardzo im bliscy.

Autorka ukazuje czytelnikom różne oblicza walki, z jednej strony tej zbrojnej, z drugiej natomiast tej emocjonalnej, gdy przez długi czas nie ma się żadnych wieści na temat tego, co dzieje się z ukochaną osobą… czy w ogóle żyje…

Niesamowita książka o miłości, rozłące, tęsknocie i determinacji, a także o tym, iż ludzkie serca potrafią być ponad wszelkimi podziałami, a cierpliwość i niegasnąca wiara w szczęśliwe zakończenie mogą sprawić cud.

Całość opatrzona została sporym zbiorem fotografii pochodzących z prywatnego archiwum autorki, które to zdjęcia dodatkowo ukazują kadry z życia w początkowo pięknym i spokojnym, a później nękanym wojną Sarajewie.
Są to migawki pełne wzruszeń, lecz także zadumy nad tym, co minione i na zawsze już naznaczone cieniem zbrojnego konfliktu, a mimo to mozolnie odbudowane przez istotę ludzką.

Gorąco polecam i zapraszam do lektury. A pani Joannie gratuluję odwagi podzielenia się swoją historią i dziękuję za tę niezwykłą książkę.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/05/nic-miosci-nie-pokona-trwamy-tylko-dla.html

Dalekie podróże z Bliską - Agnieszka Monika Polak

Książka „Dalekie podróże z Bliską” jest drugą odsłoną losów Moniki Bliskiej znanej nam już z powieści „Ślad przeznaczenia”, o której wspominałam Wam już kilka wpisów temu.
[Obie powieści do nabycia już od 5 maja!]

Po raz kolejny podróżujemy z naszą bohaterką nie tylko w sposób fizyczny, lecz również emocjonalny, gdyż na kartach powieści oprócz prozy autorka dzieli się bowiem z czytelnikami także swoją twórczością poetycką, co niewątpliwie dodaje całej publikacji odrobinę lirycznego charakteru.

W tym tomie Monika dokonuje ekspedycji w głąb samej siebie znacznie bardziej skupiając się na tym, co duchowe, na relacjach międzyludzkich oraz na tym, że postrzeganie świata z wielu różnych perspektyw może prowadzić do wielotorowych obserwacji i wielostronnych doświadczeń.

Opowieść ta jest naprawdę wielopłaszczyznowa, połączenie wiary katolickiej z jednoczesnym przekonaniem o wędrówce dusz staje się katalizatorem dla odbywanych przez bohaterkę sesji regresji. Nawiązanie do w/w sesji jest doskonałym pretekstem do rozważań na temat tego, jak zmieniała się rola kobiety na przestrzeni wieków, a także do poruszenia sporej ilości istotnych problemów, jakimi są np. alkoholizm, wynikające z różnych podłoży wykluczenie społeczne, przemoc w rodzinie i wiele, wiele innych.

Bardzo wyrazistym, a co za tym idzie mocno przemawiającym do odbiorcy przykładem całkowicie odmiennej perspektywy postrzegania świata jest relacja Moniki z jej przyjaciółką Teresą Ławecką, która jakiś czas temu straciła wzrok. Pomimo zaistniałych trudnych warunków kobieta odnalazła się w tym „nowym” życiu, a mało tego podołała samotnemu macierzyństwu.

Specjalnie dla Teresy, która w końcu odwiedza Monikę w Lublinie, Bliska maluje słowem obraz tego jakże urokliwego i magicznego miasta, podczas odbywanego przez naszych bohaterów spaceru po nim.

Teresa jest zaś niebagatelnym przykładem tego, iż życiem i światem można, a nawet należy cieszyć się pomimo przeciwności zsyłanych nam przez los, nawet wtedy, gdy są one dużego kalibru. Dzięki tej postaci czytelnicy otrzymują szansę na to, aby uświadomić sobie, iż nawet, jeśli sami potrzebujemy pomocy, to posiadamy również potencjał ku temu, by pomóc innym i tylko od nas zależy czy i w jaki sposób postanowimy go wykorzystać.

„Dalekie podróże z Bliską” to książka o odkrywaniu, ciągłym rozwijaniu i nieustannym doskonaleniu tkwiących w każdym z nas ogromnych możliwości. Przy ustawicznej pracy nad sobą wiedza, jaką posiądziemy o sobie samych może okazać się wręcz zdumiewająca.

Puentą tej powieści, która według mnie idealnie współgra z przesłaniem „Dalekich podróży z Bliską” niech będzie ten oto cytat:

„Każdego poranka dostajemy szansę na nowe życie i od nas zależy, czy zaświeci słońce. Pomimo chmur-walcz, bo życie nie kończy się na kłopotach, a słońce świeci ponad nimi.”

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/05/podroze-bywaja-rozne.html

Wybudzenia. Powrot do zycia. Polskie historie - Katarzyna Pinkosz

 Tematyka śpiączki i pogrążonych w niej ludzi została przybliżona społeczeństwu kilkanaście lat temu, za sprawą znanej aktorki i piosenkarki Ewy Błaszczyk, która wraz z ks. Wojciechem Drozdowiczem w roku 2002 powołała do istnienia fundację „Akogo?”.
Bodźcem do podjęcia tych, a także wszelkich późniejszych, związanych z w/w fundacją i kliniką Budzik działań na rzecz pacjentów znajdujących się w stanie śpiączki oraz ich rodzin był fakt, iż jej córka Aleksandra na skutek zakrztuszenia się tabletką w roku 2000 zapadła w śpiączkę i przebywa w tym stanie do chwili obecnej.

Książka „Wybudzenia. Powrót do życia…” autorstwa Katarzyny Pinkosz ukazuje nam historie wyłącznie polskich przypadków osób pogrążonych w śpiączce, a także tych wyrwanych z jej szponów, i ich rodzin.

W swoich niezwykle szczerych, choć bywa, że i trudnych, bo przecież o cierpieniu i bezradności, lecz także niegasnącej nadziei, rozmowach z bliskimi osób będących w stanie śpiączki autorka przybliża nam ich codzienne zmagania o powrót do zdrowia lub możliwie jak największej sprawności i kontaktowości z otoczeniem.

Autorka oddaje również głos lekarzom, którzy przedstawiają swój punkt widzenia na temat poruszanego zagadnienia. Zdarza się, że ich spojrzenia na te kwestie bywają skrajne odmienne niemniej jednak na pierwszy plan zawsze wysuwa się jedno - fakt, że nigdy nie należy tracić wiary i nadziei w lepsze jutro, gdyż ludzki mózg jest organem niebywale plastycznym, a jego możliwości regeneracji etc w dalszym ciągu pozostają tylko minimalnie zbadane.

W książce przedstawione zostały żywe dowody na potwierdzenie w/w tezy, są to historie osób, które ze śpiączki wyszły bez szwanku, albo z jedynie minimalnym uszczerbkiem na zdrowiu, więc właściwie wszystko jest możliwe, chociaż oczywiście zależne od wielu czynników takich jak np. wiek, stopień uszkodzenia mózgu, długość trwania śpiączki, wcześniejszy stan zdrowia etc.

Katarzyna Pinkosz opisując wszystkie zawarte w swojej publikacji przypadki dobitnie ukazuje czytelnikom jak cienka jest granica między życiem, a śmiercią, a niekiedy ułamek sekundy może całkowicie odmienić życie nasze lub naszych bliskich.

Światełkiem w tunelu jest z całą pewnością uruchomiona w roku 2013 klinika Budzik, zajmująca się małoletnimi pacjentami w stanie śpiączki oraz uruchomiony pod koniec grudnia 2016 w Olsztynie Budzik dla dorosłych.

Ogromną pracę w tej dziedzinie wykonuje także toruńska Fundacja Światło zajmująca się pacjentami w stanie wegetatywnym, o której autorka również sporo pisze w „Wybudzeniach…”

Działalność tych instytucji nie tylko stanowi ulgę w opiece nad pacjentami, ale także uświadamia zarówno rodzinom pacjentów jak również całemu społeczeństwu, że osoby znajdujące się w stanie śpiączki nadal żyją, czują, słyszą itd. nie są jedynie w stanie tego okazać na skutek blokady, jaka powstała w wyniku uszkodzenia pewnych części ich mózgu, konieczna jest więc dobrze dobrana i ciągła jego stymulacja, której efekty bywają zdumiewające.

Jeśli chcecie bliżej zapoznać się z tematem osób w śpiączce i przeczytać prawdziwe, choć niełatwe, ale wzruszające i myślę, że mimo wszystko budujące ludzkie historie to nie pozostaje mi nic innego, jak tylko polecić Wam lekturę tej książki.

Jej bohaterowie są bardzo różnorodni, ale z całą pewnością łączy ich ze sobą bardzo wiele. Mimo, iż znajdują się na różnych etapach swojej walki to jedno jest pewne – nie mogą i nie chcą się poddać!

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/05/nie-gas-nigdy-swiata-nadziei.html

Pracownia dobrych mysli - Magdalena Witkiewicz

Po książki autorstwa Magdaleny Witkiewicz sięgam już od dłuższego czasu i choć może nie czytam ich zazwyczaj tuż po ukazaniu się to zawsze robię to z niekłamaną przyjemnością płynącą z ich lektury.

Tym razem autorka zabiera nas do małego miasteczka, na ulicę Przytulną 26, gdzie właśnie wprowadziła się jedna z bohaterek powieści zwana Gigą. Dawno temu mieściła się na tutejszym parterze pracownia krawiecka babci Pelagii, teraz zaś żaden inny biznes nie utrzymuje się tam zbyt długo… Dzieje się tak do czasu, gdy wnuk Pelagii, Florian, postanawia porzucić kompletnie niezajmujące go studia i zająć się tym, co naprawdę kocha. W ten oto sposób na Przytulnej rusza kwiaciarnia zwana pracownią dobrych myśli. Florian podobnie jak jego babcia przekazuje swoim klientom, a zarazem przyjaciołom dobre myśli. Pelagia czyniła to szyjąc, on natomiast tworząc kwiatowe bukiety i obdarowując nimi innych.

Oczywiście bohaterów tej historii jest znacznie więcej i w toku lektury stają się nam oni coraz bliżsi, ze względu na to, że podobnie jak każdy z nas borykają się z codziennymi troskami, mają swoje radości i smutki oraz bagaż doświadczeń, który autorka w sposób charakterystyczny dla siebie nam przybliża.

Skoro jest więc charakterystycznie dla Magdaleny Witkiewicz to jeśli czytaliście już którąkolwiek z jej książek na pewno wiecie, że możecie spodziewać się ogromnej dawki humoru, ale także nutek nostalgii, tam gdzie opowieść tego wymaga.

Jak już wcześniej wspomniałam bohaterowie powieści są bardzo różnorodni i niezwykle barwni. Spora rozpiętość wiekowa postaci sprawia, iż właściwie każdy czytelnik może znaleźć w tej książce kogoś, z kim śmiało będzie mógł się utożsamić.

„Pracownia dobrych myśli” to opowieść o miłości, której każdy z nas szuka, a która jak się okazuje może być tuż obok przez całe nasze życie, ale też i takiej, która nie jedno ma imię… O przyjaźni pomagającej przetrwać wiele życiowych burz i krytycznych sytuacji oraz o spełnianiu marzeń, na które nigdy nie jest za późno.

Magdalena Witkiewicz znana jako specjalistka od szczęśliwych zakończeń, posiada również niebagatelną umiejętność pisania o sprawach trudnych w sposób lekki, a jednocześnie nie płytki. Nie pozostaje to z całą pewnością bez wpływu na fakt, iż jej książki są tak lubiane i popularne wśród szerokiego grona odbiorców.

Zapraszam Was wraz z autorką i wykreowanymi przez nią bohaterami, na czele z panią Wiesią, która nie lubi problemów ;), na ulicę Przytulną, gdzie pisarka ulokowała kolejną w swoim dorobku ciepłą, lecz nie nadmiernie przesłodzoną opowieść o szczęściu, które się mnoży, gdy dzielimy je z innymi!

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/04/kazdego-dnia-dostaje-sie-za-darmo.html

Ostatnia wizyta - Jacek Ostrowski

„Ostatnia wizyta” autorstwa Jacka Ostrowskiego jest już kolejną odsłoną ukazującej się od pewnego czasu pod szyldem Wydawnictwa Od deski do deski serii Na F/Aktach.

Tym razem mamy okazję zapoznać się ze zbeletryzowaną wersją zbrodni dokonanej w latach 70-tych. Sprawa dotyczy porwania znanej poznańskiej lekarki Stanisławy Krzemińskiej, która uprowadzona została ze swojego domu i ślad po niej zaginął. Pomimo wieloletniego śledztwa sprawa nigdy nie została wyjaśniona.

Narratorem powieści autor uczynił Zbigniewa Pielacha, żyjącego pod zmienionym nazwiskiem, mającego wiele twarzy degenerata. Zbigniew znęca się nad swoją żoną (dwaj synowie już dawno wynieśli się z rodzinnego domu m.in. ze strachu przed ojcem) psychicznie i fizycznie, w końcu kobieta tego nie wytrzymuje i próbuje popełnić samobójstwo, zostaje jednak odratowana i koszmar zaczyna się od nowa…

Dla otoczenia Zbigniew Pielach jest natomiast porządnym obywatelem. Mimo, iż bywa porywczy i niezbyt sympatyczny w obyciu to odbierany jest przez otoczenie jako osoba pomocna, zwłaszcza dla tych, z których sam może mieć jakąś korzyść.

Ze względu na to, iż Pielach jest zaangażowanym Ormowcem ma bardzo szerokie znajomości, a to z kolei ułatwia mu lawirowanie między całą masą wierzycieli, u których jest gigantycznie zadłużony. Wszystko układa się w miarę pomyślnie dopóki nie odnajdują go starzy „przyjaciele” z KGB… To właśnie od nich otrzymuje zlecenie „zajęcia się” dr Krzemińską.

Jacek Ostrowski kreśląc postać Pielacha dokonał głębokiej retrospekcji ludzkiej psychiki. Mężczyzny bezwzględnego, niemającego żadnych skrupułów ani wyrzutów sumienia wynikających z tego, co zrobił czy robi. Niezwykle skupionego na przygotowywaniu, a następnie wprowadzaniu w czyn zamierzonych wcześniej działań. Zmierzającego do celu z ogromną determinacją i premedytacją. Zbigniew Pielach jest bowiem w stanie posunąć się do wszystkiego, czytelnik przekona się o tym niejednokrotnie na kartach tej książki.

Jest to nie tylko opowieść o zbrodni, która choć wstrząsnęła ówczesną rzeczywistością to jej tajemnica nigdy nie została rozwikłana.
Ukazano w niej także z jednej strony postać bezkompromisowego zwyrodnialca, którym jest Pielach, z drugiej natomiast jego kompletnie bezradnej, zagubionej i rozdartej między poczuciem obowiązku, iż żona zawsze powinna stać przy mężu, a ogromnym strachem przed tyranem żony – Hanki.

W „Ostatniej wizycie” autor doskonale przybliża nam obraz działania władzy ludowej oraz wymiaru sprawiedliwości w latach 70-tych, gdyż tłem całej opowieści są czasy PRL - u z wieloma charakterystycznymi dla nich detalami jak chociażby wysłużony trabant, którym przemieszcza się główny bohater oraz wiele innych niuansów, jakie można odnaleźć podczas lektury.
 
* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/04/porwanie-po-dzis-dzien-owiane-tajemnica.html

Ślad przeznaczenia - Agnieszka Monika Polak

Agnieszka Monika Polak zadebiutowała w roku 2011 powieścią „Mimo wszystko”, z którą miałam przyjemność się zapoznać. Po bardzo udanym według mnie debiucie przyszło dość długo czekać czytelnikom na kolejną historię stworzoną przez autorkę.

Jednakże 5 maja swoją premierę mieć będą aż dwie powieści napisane przez Agnieszkę Monikę Polak. Książki te ukażą się Pod szyldem Wydawnictwa Czarna Kawa i nosić będą następujące tytuły:

- „Ślad przeznaczenia”
- „Dalekie podróże z Bliską

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam nieco o pierwszej z nich, czyli o powieści „Ślad przeznaczenia”.

Główną bohaterką historii jest Monika Bliska, która stanowi jednocześnie alter ego autorki. Książkowa Monika właśnie wydała swoją pierwszą powieść i zaczyna ją promować na spotkaniach autorskich, które opisuje na kartach „Śladu przeznaczenia”. Spotkania te mają charakter nie tylko literacki, ale również muzyczny, gdyż Monika okrasza je także swoją grą na skrzypcach, co z całą pewnością dodaje im niepowtarzalnego klimatu i uroku. Jednakże podróże bohaterki związane z promocją książki oraz poznawaniem dzięki temu wielu nowych ludzi i ciekawych miejsc, nie są wyłącznie literackie, gdyż dzięki jej wspomnieniom z dzieciństwa oraz opowieściom snutym przez jej babcię czytelnik ma wraz z nią możliwość odbycia sentymentalnej, pełnej ciepła i niesamowicie barwnej podróży w przeszłość.

W powieści nie brakuje też zagadnień dotyczących aspektów metafizycznych ludzkiego życia. Poprzez nie Monika staje się coraz bardziej świadomą samej siebie kobietą. Uświadamia sobie jednocześnie potęgę przeznaczenia, którego w gruncie rzeczy nie jesteśmy w stanie uniknąć ani oszukać, gdyż to, co nam pisane wydarzy się bez względu na wszystko, a od nas samych zależy, jakie lekcje na przyszłość wyciągniemy dla siebie z tego, co stało się naszym udziałem.

Autorka w sposób niebywale prostolinijny otwiera nam drzwi do wielu elementów własnej codzienności, którą postanowiła podzielić się z czytelnikiem. Ukazuje ona nie tylko wydarzenia ze swojego życia, wtajemnicza także w całe mnóstwo doświadczeń i emocji, jakie właściwie w każdym momencie życia towarzyszą jej, jak i wielu z nas. Agnieszka Monika Polak opisuje zarówno pozytywne, jak i negatywne emocje, z którymi stykamy się praktycznie na każdym kroku, nie stroni także od mówienia głośno o wątpliwościach czy różnego rodzaju obawach, które niejednokrotnie targają człowiekiem, w tym także Moniką Bliską w wielu sytuacjach i na różnych etapach ludzkiej egzystencji.

„Ślad przeznaczenia” jest niesamowicie barwną opowieścią o sile kobiecego charakteru i intuicji. Ogromna szczerość, na jaką zdobyła się na jej kartach autorka misternie przeplata się z poczuciem humoru, a niekiedy również nutkami nostalgii, pomiędzy którymi to emocjami autorka doskonale się odnajduje.

Książkę czyta się szybko i przyjemnie oraz z dużym zaciekawieniem. Myślę, że dzieje się tak dlatego, iż niewątpliwie jest to opowieść o tym, że w życiu nie ma przypadków, a wiara w spełnianie marzeń z całą pewnością jest tym, co konsekwentnie przybliża nas do osiągnięcia stawianych sobie celów, a w efekcie ziszczenia się tego, czego pragniemy.

Uważam, że bardzo dobrą puentą dla istoty przekazu, jaką niesie w sobie „Ślad przeznaczenia będą słowa P. Coelho pochodzące z książki „Alchemik”:

„Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat działa potajemnie, by udało Ci się to osiągnąć.”

Nie bójcie się więc marzyć i realizować swoje marzenia!

Zapraszam Was wraz autorką do świata Moniki Bliskiej, którego podwoje gościnnie otwierają się przed czytelnikami na kartach powieści „Ślad przeznaczenia”, która ukaże się na rynku wydawniczym już 5 maja.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/04/kazdy-ma-jakies-przeznaczenie.html

Czas burzy - Adrian Grzegorzewski

Już niebawem, bo 26 kwietnia Wydawnictwo Znak odda w ręce czytelników książkę „Czas burzy”, która to opowieść jest kontynuacją wydanego w roku 2014 „Czasu tęsknoty”.

 

Najnowsza powieść Adriana Grzegorzewskiego odsłania przed nami dalsze perypetie znanych nam już z poprzedniej części bohaterów: Piotra Ochockiego, jego wybranki Swiety Horodyło oraz kościelnego Witalija i sanitariuszki Marty oraz całego mrowia innych postaci.

Jak wiemy z poprzedniej części w przededniu II Wojny Światowej uczucie Polaka i Ukrainki nie było akceptowane przez otoczenie, a wojenna zawierucha, która ostatecznie się rozpętała na długi czas rozdzieliła kochanków. Odnajdują się oni na początku 1944 roku w Warszawie… Tak oto uczucie, które pomimo kilkuletniej rozłąki nigdy nie wygasło wręcz eksploduje ponownie ze zwielokrotnioną siłą, mimo, iż czasy nadal pozostają niespokojne, a Piotr działa w konspiracji, co nie wiąże się wyłącznie z działaniami zbrojnymi nasi bohaterowie próbują na nowo układać sobie życie w realiach, w jakich przyszło im teraz żyć…

Nie jest to jednak opowieść wyłącznie o miłości. Mowa w niej także o trudnych życiowych wyborach narzucanych przez czasy, w których przyszło żyć opisanym postaciom. O brutalnie gasnących nadziejach, gdy wraca się w rodzinne strony i znajduje wszystko, co znało się i kochało zrównane z ziemią… O poczuciu krzywdy i ludzkiej niemocy, w chwilach, gdy na oczach bohaterów giną i cierpią na wiele sposobów ich najbliżsi oraz niewinni ludzie, gdzie ani jednym, ani drugim nie można w żaden sposób pomóc…

Chociaż niezaprzeczalnie jest to historia rozgrywająca się w mrocznych i krwawych czasach, a autor ukazuje ten stan poprzez sporą ilość scen batalistycznych i wielu innych mrożących czytelnikowi krew w żyłach – takich jak na przykład brutalne gwałty czy mordy, które pomimo ukazanego w nich okrucieństwa doskonale dopełniają całą opisaną historię nie jest to również książka jedynie ponura i przytłaczająca.

Ukazane zostały w niej zarówno relacje międzyludzkie takie jak np. przyjaźń czy lojalność, które choć nie łatwe do utrzymania w czasach, gdy nie było wiadomo, kto tak naprawdę jest przyjacielem, a kto wrogiem jednak wciąż trwają pomimo „burzy” przetaczającej się nad głowami Piotra, Swiety i pozostałych postaci.

Autor w sposób bardzo plastyczny kreśli wiele wątków historycznych, bez których z całą pewnością „Czas burzy” nie miałby obecnego kształtu. Adrian Grzegorzewski pokazuje czytelnikowi całe morze odwagi i waleczności żołnierzy, którzy poświęcili swoje zdrowie, a wielu oddało życie za wolność i godną egzystencję swych współbraci. Na podkreślenie zasługuje według mnie fakt, iż autor czyni to bez przesadnego patosu, nie ujmując jednocześnie niczego z wagi zaistniałych wydarzeń, ani z hołdu oddanego walczący, poległym i ludności cywilnej, która zmagała się z całą tą sytuacją. Jednocześnie nie wtłaczając przedstawionej przez siebie opowieści w sztywne, wyłącznie historyczno - akademickie ramy, co dla mnie jest niewątpliwie dodatkowym atutem tej książki.

Bowiem gdyby zastanowić się ilu takich bohaterów, jak Ci opisani w powieści nosiła ziemia w tamtych czasach to niechybnie doszlibyśmy do wniosku, że wszystko, co od pierwszej do ostatniej strony opisał Adrian Grzegorzewski mogło wydarzyć się naprawdę.

Jeśli zatem potrzebujecie niebanalnej, nieoczywistej i fenomenalnie wpisanej w tło historyczne opowieści o życiu i ludziach to powieść ta jest właśnie dla Was. Znajdziecie w niej także nadzwyczajne studium istoty ludzkiej, która pomimo różnorakich traum, z jakimi przyszło jej się zmierzyć i całego bagażu doświadczeń, który nosi w sobie każda z postaci, gdzieś na samym dnie swojego jestestwa wbrew wszystkiemu dąży do tego by odrodzić się niczym mityczny Feniks z popiołów, by odbudowywać swe życie nawet na zgliszczach i gruzach, by kochać i być kochanym…

Co stało się z Witalijem, Martą i wieloma innymi bohaterami „Czasu burzy”? Jak potoczyła się historia miłości Swiety i Piotra? Tego Wam oczywiście nie zdradzę, odpowiedź na te i wiele innych pytań z całą pewnością znajdziecie na kartach powieści. Wyjawię Wam jedynie tyle, iż zakończenie jest iście poetyckie i zapewne Was zaskoczy, ponieważ nic tutaj nie jest jednoznaczne, a różne zachowania bohaterów także nie zawsze są tak oczywiste na jakie początkowo wyglądają.

Gorąco polecam!

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/04/czowiek-w-swej-madrosci-musi-wybrac.html

Młodość to nie tylko wiek. Młodość to stan ducha - o. Leon Knabit OSB

Autora tej książki nie trzeba chyba nikomu specjalnie przedstawiać i to nie tylko dlatego, iż o. Leon ma już w swoim dorobku całe mnóstwo różnego rodzaju publikacji.

Ten niezwykle sympatyczny, emanujący ogromnym ciepłem i niespożytą wręcz energią mnich znany jest chyba wszystkim (a przynajmniej wielu), chociaż ze słyszenia. Jego niegasnący uśmiech na twarzy, dystans do samego siebie, zdrowe podejście do spraw otaczającego świata oraz ogromna łatwość nawiązywania kontaktu z każdym człowiekiem są jego wizytówką.

W książce „Młodość to nie tylko wiek. Młodość to stan ducha” o. Leon pokazuje nam, zaczynając już od samej okładki, iż młodość jest niczym innym jak właśnie kondycją ducha przede wszystkim, który to stan rzecz jasna nie pozostaje bez wpływu na naszą nieustającą ciekawość świata i otwartość na człowieka. Jednym słowem pojęcie i poczucie młodości nie jest nierozerwalnie związane z metryką, czego najlepszym dowodem jest sam autor.

W tej niewielkiej objętościowo publikacji czytelnik znajdzie całe mnóstwo zabawnych anegdot i sytuacji, którymi o. Leon przysłowiowo sypie jak z rękawa. Niemniej jednak nie zabrakło również tekstów i wypowiedzi mających na celu wywołanie własnych refleksji nad życiem, istotą ludzką w odniesieniu zarówno do Boga jak i otaczającego świata etc.

Wszystko to zaś zaserwowane czytelnikowi z charakterystyczną dla ojca Leona pokorą i zamyśleniem, jednocześnie doprawione nutkami pozytywnej przekory i ironii, oraz niebagatelnym poczuciem humoru.

Jeśli więc macie ochotę na lekturę niezbyt długą, ale treściwą, a do tego przeznaczoną tak naprawdę dla każdego zapraszam do zapoznania się z niniejszą publikacją. Czas jej poświęcony z pewnością nie będzie czasem straconym.

I oczywiście pamiętajmy:

"Keep Calm and Ora et Labora" - zachowaj spokój - módl się i pracuj.

Kwintesencja życia według o. Leona :) !

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/04/wiecznie-modzi-z-o-leonem-knabitem.html

Przed oczami - Marcin Sufa, Krzysztof Barys, Dorota Just, Kinga Gemba, Sandra Miszewska, Anna Jagoda Myszka, Marta Bulwan, Magdalena Matysiak, Lucyna Dąbrowska, Jakub Bieńkowski, Alan Dudzic, Justyna Wójcik, Maria Kusz, Sylwia Hetman, Joanna Wicherkiewicz, Magdalena Legierska, Anna Brę

„Przed oczami” czekało na mojej półce na swoją kolej dosyć długo zważywszy, iż książka ta ukazała się na rynku wydawniczym w roku 2013. Bywają takie lektury, które muszą zaczekać na właściwy czas, by ich odbiór był dla czytelnika pełnowartościowy. Utwór, o którym dzisiaj piszę zdecydowanie do takich należy.

 

Książki autorstwa Moniki Sawickiej zawsze są ogromnie życiowe i przepełnione emocjami, gdyż jak sama mówi inspirację do ich tworzenia czerpie ona z obserwacji ludzi i ich zachowań, oraz wzajemnych relacji. Nie stroni również od analizowania codziennej egzystencji oraz przyglądania się otaczającemu światu.

 

W związku z powyższym także w książce „Przed oczami” nie mogło zabraknąć pochylenia się nad realiami, w których przyszło nam żyć. Opisana została cała gama przeżyć, jakie w różnych momentach życia stają się udziałem człowieka.

 

Dla uważnego czytelnika lektura ta może stanowić pewnego rodzaju „lustro”, w którym wielu, a może nawet każdy z nas może dostrzec samego siebie, gdy stajemy twarzą w twarz z różnorakimi życiowymi zawirowaniami.

 

Monika Sawicka w charakterystyczny dla siebie sposób subtelnie i poetycko, a zarazem z pełną szczerością pisze o człowieku z jego wadami i zaletami, atutami i słabościami. Niekiedy z uśmiechem, ale bywa także, iż z łezką kręcącą się w oku… bo człowiek jest wulkanem cech i emocji, których kumulacja przybierać może bardzo różne i ciągle zmieniające się formy.

 

Autorka znana jest także z tego, że w swoich publikacjach daje szansę debiutantom, więc i tym razem kilkunastu autorom dane było podzielić się z czytelnikiem tym, co tworzą. Ich teksty bardzo dobrze ze sobą współgrają.

 

Zapraszam Was do zapoznania się z tym stosunkowo niewielkim objętościowo, lecz równocześnie niosącym ze sobą ogromny ładunek emocjonalny zbiorem tekstów o życiu i ludziach.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/04/ksiazki-sa-lustrem-widzisz-w-nich-tylko.html

Widok z mojego okna. Szersza perspektywa. Przepisy nie tylko na życie - Małgorzata Kalicińska

Książka ta jest drugim, nieco rozszerzonym wydaniem „Widoku z mojego okna”, który po raz pierwszy ukazał się w roku 2010.

Jest to zbiór krótkich acz niesamowicie treściwych felietonów, które sama autorka nazywa „felkami”. Teksty te pochodzą częściowo spośród opublikowanych już wcześniej w miesięczniku „Bluszcz”, a częściowo z bloga autorki.

Lektura tej publikacji w dzisiejszym pędzącym i coraz bardziej skomercjalizowanym świecie stanowi według mnie doskonałą okazję do zatrzymania i pochylenia się nad wieloma istotnymi kwestiami dotyczącymi naszego codziennego życia.

Z poglądami autorki na poruszane w tekstach tematy można się zgadzać lub nie, ale z całą pewnością nie sposób odmówić jej spostrzegawczości w obserwowaniu ludzi, ich wzajemnych relacji i zachowań oraz otaczającego świata. Małgorzata Kalicińska posiada niebywałą umiejętność opisywania w sposób niespłycony, lecz także nie przesadnie patetyczny różnorodnych emocji, tych pozytywnych i tych negatywnych także, które towarzyszą ludzkiej egzystencji.

Książka napisana została lekkim językiem. W niektórych fragmentach odnaleźć możemy nutkę nostalgii, w innych natomiast charakterystyczne dla stylu autorki przymrużenie oka, gdyż pani Małgorzata ma niebagatelną wręcz zdolność łączenia dywagacji na poważne tematy, z poczuciem humoru i zdrowym dystansem.

Dodatkowy smaczek nowych „Widoków z mojego okna…” stanowi dobrany do każdego tekstu przepis kulinarny. A oko czytelnika cieszą także odnoszące się do tematyki felietonów ilustracje.

Jeśli macie ochotę na lekturę lekką i przyjemną, a jednocześnie taką, w której nie brak dającego do myślenia przekazu to uważam, że niniejsza książka spełni Wasze oczekiwania w tej kwestii.

 * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/04/spojrzenia-na-zycie.html

Listy do Malgosi - Artur Cieślar

Postaci kultowej aktorki, zmarłej w czerwcu 2014 roku, Małgorzaty Braunek nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. W sercach widzów zapisała się ona dzięki wielu wspaniałym kreacjom aktorskim takim jak chociażby Oleńka Bilewiczówna czy Izabela Łęcka z adaptacji filmowych kultowych powieści. Na mniejszym ekranie wcieliła się zaś między innymi w niezwykle ciepłą i sympatyczną postać Barbary, bohaterki serialu „Dom nad rozlewiskiem”.

W maju 2015 roku, blisko rok po odejściu pani Małgorzaty ukazała się książka autorstwa Artura Cieślara, która nosi tytuł „Listy do Małgosi. Jabłoń kwitnie nadal”. Publikacja ta jest niezwykle osobistą, ujętą w formie listów próbą pogodzenia i oswojenia się z fizyczną nieobecnością bliskiej osoby, którą z całą pewnością była dla autora Małgorzata Braunek.

Każda strona niniejszej książki wręcz przesycona jest emocjami i wspomnieniami wspólnych chwil, które stały się udziałem dwojga przyjaciół. Opisy te, choć przepełnione nostalgią są według mnie swoistym podziękowaniem autora za wszystko to, czego dane mu było doświadczyć dzięki tej niezwykle silnej przyjacielskiej relacji.

Z opatrzonych datami not autora wyłania się obraz kobiety z jednej strony niezwykle ciepłej i empatycznej, z drugiej natomiast silnej i stąpającej twardo po ziemi wyznawczyni buddyzmu wraz z jego różnymi aspektami jak np. reinkarnacja.

„Listy do Małgosi. Jabłoń kwitnie nadal” pomimo stosunkowo niewielkiej objętości są z całą pewnością lekturą niezwykle poruszającą i skłaniającą do wielu refleksji na temat życia, przyjaźni, przemijania i wielu, wielu innych kwestii. Niewątpliwie jest to pozycja dosyć specyficzna w związku z tym zapewne ilu czytelników tyle będzie też różnych spojrzeń na treść tego zbioru listów.

Dodatkowo smaku i klasy lekturze dodaje fakt, iż cała korespondencja zamknięta została w twardej oprawie z przepięknym zdjęciem pani Małgosi na okładce, które wykonane zostało przez Pawła Raźniewskiego. Na w/w fotografii Małgorzata Braunek uśmiecha się do czytelnika swoim zachwycającym uśmiechem, który był zawsze jej nieodłącznym atrybutem.

Jeśli więc lubicie czytać listy i macie ochotę na garść wspomnień płynących z pięknej przyjaźni - w których jedna osoba mówi/pisze, a druga jest jak gdyby słuchaczem, ponieważ listy te stały się pewnego rodzaju alternatywą dla prowadzonych między przyjaciółmi każdego poranka rozmów telefonicznych - to koniecznie sięgnijcie po tę książkę.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *
http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/04/jabon-kwitnie-nadal.html

Cztery strony miłości - Joanna Sykat
Joanna Sykat ma w swoim dorobku literackim już kilka powieści. „Cztery strony miłości” jest drugą spośród nich, z jaką miałam okazję jak dotąd się zapoznać.

Autorka opowiedziała w niej historię miłości, która nie jedno ma imię, a jej oblicz jak się okazuje jest równie wiele… Poznajemy 42-letnią nauczycielkę gry muzyki, która jeszcze całkiem niedawno była najszczęśliwszą kobietą pod słońcem, mając przy swoim boku mężczyznę będącego ucieleśnieniem jej najskrytszych pragnień.

Aktualnie małżeństwo Łucji przechodzi poważny kryzys, jej mąż zamkną się w sobie i oddalił od kobiety, dzieląc na pół wspólne mieszkanie z niewyjaśnionych dla Łucji powodów…

Opowieść Łucji snuta jest dwutorowo, jedną jej perspektywę stanowią wspomnienia z przeszłości, drugą natomiast obraz teraźniejszości, która obecnie jest udziałem bohaterów.

Jest to historia o potrzebie kochania i bycia kochanym, jaką nosi w sobie każdy z nas.

Autorka poruszyła w niej bardzo wiele ważnych, a zarazem delikatnych kwestii, jakimi są poczucie akceptacji ze strony innych, które z kolei ma niebagatelny wpływ na naszą samoocenę czy bardzo częste uleganie stereotypom również tym myślowym, które generuje wiele niedomówień, a te skutecznie nakręcają spiralę izolacji i narastającego poczucia wyobcowania u obojga bohaterów.

W powieści tej dokładnie tak jak w życiu nic nie jest wyłącznie czarne ani białe. Historia opowiadana przez Łucję od pierwszej do ostatniej strony zręcznie wymyka się schematom budząc w czytelniku mieszane uczucia i poczucie chaosu, gdyż początkowo nie bardzo orientujemy się, kto jest, kim w tej opowieści… Równocześnie jednak autorka w sposób niezwykle umiejętny rozbudza w odbiorcy nieustannie wzrastającą ciekawość dotyczącą dalszych losów bohaterów oraz rozwikłania ich często zagadkowych perypetii.

Książka ta z całą pewnością jest pozycją nietuzinkową. Daje pole do refleksji na temat ludzkich uczuć, potrzeb, pragnień i marzeń, które bez względu na wiek oraz wszelakie inne czynniki są nieustannie obecne w naszym życiu. Powieść stanowi także swoiste studium relacji między ludzkich i ich zmian w wyniku różnych uwarunkowań mających na owe przekształcenia wpływ.

Polecam Wam lekturę „Czterech stron miłości”, zobaczcie świat oczyma Łucji, a przekaz jej opowieści i wysnute z niego przemyślenia niech zostaną w Was na długo.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/04/miosc-ma-wiele-stron.html

Teraz czytam

Pewna Pani z telewizji
Mantlewicz Anna
Przeczytane:: 115/400 stron